Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
+Mroczne opowiadanie+

rose-for-my-life

Wizyt: 6762
Strona Główna
Ksiega Gości
0
Dodaj do Księgi

2008
Luty


rose-for-my-life

Dodaj do Ulubionych



powered by: blog4u
lay by: Namida

23/02/2008 15:03:00

+Mroczne opowiadanie+

Nocą o północy


Pewnej ponurej nocy przy śwetle księżyca, dwie przyjaciółki wybrały się do pub clubu. Widziały ogłoszenie, że ktoś szuka akurat dwóch pracowniczek. Dziewczyny bez pozwolenia rodziców spotkały się w parku.
- No cześć Aniuś. No to idziemy.
- Jasne! O matko... Sylwia, jak to fajnie tak się wymknąć!
- Nie tak fajnie. Jest ciemno. Chcę tam jak najszybciej dojść, poprosić o pracę i mykam do domu.
Ania rozejżała się dookoła siebie po czym stwierdziła to samo.
Dziewczyny poszły... Miały już niedaleko do pub clubu, kiedy usłyszały dziwny szmer.
- Co to było? - zapytała szybko Ania
- Liście zapewne. - odpowiedziała Sylwia
Ania bez słowa znów zaczęła iść spokojnie. Znowu usłyszały podejrzany i jeszcze głośniejsze szelesty.
- To nie jest śmieszne... - powiedziała przestraszona Ania
- Oj uspokój się! - powiedziała stanowczo Sylwia - To liście. Wieje wiatr. Nie ma czego się bać.
- Mam nadzieję, że masz rację. bo mnie to niepokoi.
- Ee tam. - mruknęła Sylwia i poszł dalej
Jeszcze raz coś zaszeleściło jakby bliżej dziewczyn. Sylwia się zdenerwowała bojaźnią Ani i krzyknęła:
- Jeśli ktoś tam jest, to niech wychodzi! Bo mnie to już denerwuje!!
- Sylwia... Spokojnie. A jeśli to jakieś zwierze?...
- Jak zwierze to tym bardziej nie masz się czego bać! No idziemy! Jesteśmy już niedaleko. Łazimy już 20 minut - powiedziała zerkając na zegarek.
Szły dalej, aż tuż przed nimi spadł z drzewa martwy ptak. Ania pisnęła i schowała się za Sylwią, a Sylwia w ogóle nie poruszona rzekła:
- Widzisz? Pewnie ptaki się dziobały i taki z tego morał.
- A-ale w ogóle nie piszczały, ćwierkały... Nic!
- No i? Nie zawsze to robią. Może ten stracił głos. Wiesz, że są takie przypadki.
- Ale to nie jest śmieszne...
- Może i nie, ale sama widzisz, że nie ma się czego bać.
- Pierwszy raz widzę zmarłego gołę... - urwała Ania i patrzyła w gołębia szeroko otwartymi oczyma.
- Co jest? - zapytała Sylwia
- Te-ten gołąb...
- Co?
- Zadziobały się tak?
- No, zapewne.
- To dlaczego on w ogóle nie krwawi? Ani nic...
Sylwia uklękła przy gołębiu i zbadała go swym sprytnym, mądrym spojrzeniem. Wstała szybko i powiedziała:
- Dobra, zaczynam się bać. Chodźmy Anka. Szybko.
Zaczęły iść przez park szybszym krokiem. Przy każdym następnym szmerze nie zatrzymywały się i szły jeszcze szybciej przed siebie. Nagle usłyszały okropny pisk, jakby dwógłosowy. Ania wtuliłą się w Sylwię. Obie dziewczyny były przerażone. Ania wolała nie patrzeć dookoła siebie, a Sylwia patrzyła. Obie przestraszone ledwo żyły. Szmer był coraz bliższy i bliższy... Słyszały zimny o zapachu krwi oddech tuż za sobą... Już blisko, blisko... Jakby ktoś stał obok nich... Sylwia otworzyła szeroko oczy i powoli odwróciła głowę, ale nie zdążyłą zobaczyć kto to był... Lub co.
Nazajutrz rodzice dziewczyn poszli szukać córek. Znaleźli je w parku... Całe we krwi... Mięso było rozniesione po całym parku. Matki zaczęły płakać, a ojcowie poszli za tropem. Szukali, aż dotarli do nory, a tam...

W ten sam dzień rodzice Ani i Sylwii poszli ledwo żywi do szpitala. Stracili 3/4 krwi i nie było już ratunku, bo na następny dzień zostali porwani do nory w parku i tam rozszarpani na strzępy. Co to było? Czy naprawdę istnieje?

rose-for-my-life
[Powrót]
Komentuj